Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nowe mieszkanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nowe mieszkanie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 29 marca 2013

Świąteczny marazm...

Nie wiem czy wszyscy tak mają, czy tylko ja... 
Wkurza mnie to sprzątanie, mycie okien i cała ta szopka, przed każdym świętem. W tym roku to drugie graniczyło prawie  z cudem, na szczęście okna mam wschód-zachód, więc na raty dało się umyć nawet jak było ponad -5, bo słonko dość mocno wczoraj grzało. Jeśli chodzi o sprzątanie, to i tak po montażu w środę szaf w przedpokoju musiałam wszędzie, odkurzyć, powycierać kurze i umyć, bo niestety takie są uroki wiercenia w ścianach, plus jest taki, że już mam wszystko zmontowane i porobione, zostały jakieś drobiazg do zrobienia.
Drugą wkurzającą mnie rzeczą jest ten przymus ciągłego chodzenia do kościoła, wierzę w Boga (bądź jakąś siłę wyższą), ale instytucja Kościoła zupełnie mnie nie przekonuje i nic z tym nie zrobię; moja Matka zaś w tym roku zachowuje się jak rasowy "beret", bo chodzi tylko i zrzędzi, że nie byłam w kościele...
Poza tym tak na dobicie od jutra od 16 do poniedziałku do 22 pracuję (dyskryminacja, co poniektórych przez ustawę).

sobota, 16 marca 2013

Zaginęłam w akcji :)...

Tak na początku, to dziękuję wszystkim za komentarze, niestety dopiero dzisiaj je odczytałam, teraz już obiecuję być tu w miarę możliwości regularnie :D

No to zacznę od początku...
Po długich namysłach miałam wyremontować przedpokój i wymienić drzwi między pokojami, więc kupiłam gratkę w celu odnalezienia "fachowców", los chciał, że otworzyłam na stronie "sprzedam mieszkanie", więc w efekcie kupiłam większe mieszkanie, niestety z większym metrażem zupełnie gratis otrzymałam kredyt :(. Nie znoszę pożyczać małych kwot, a tu kredyt... Na szczęście tylko na trzy lata, ale i tak mnie to przeraża...

Więc moja nieobecność tu była związana ze sprzedażą poprzedniego mieszkania, pakowaniem, przeprowadzką i remontem w większym mieszkaniu, który mam nadzieję uda się całkowicie skończyć przed Wielkanocą, miało być przed Bożym Narodzeniem, ale jedna z firm montażowych nawaliła i w efekcie jest jak jest, czyli nadal niewykończony przedpokój, brak mebli w łazience i chaos w szafach z ubraniami, bo teraz tam mam wszystko zaczynając od mydła, i żeby nie było, to nie Ci od szaf nawalili, tylko Ci od drzwi między pokojami, bo przez nich ścian nie można było wykończyć, a co za tym idzie pozostałych prac również nie dało się przeprowadzić.

Jednak w całej sytuacji widzę więcej plusów niż minusów :D

PLUSY
  1. Dziecko ma SWÓJ pokój, z tym całym dziecięcym bałaganem, "królewnowym" łóżkiem itp.
  2. Dziecko, gdy otrzymało SWÓJ pokój, śpi SAMO w swoim łóżku (no dobra czasami wskakuje mi w środku nocy do łóżka), ale i tak jest postęp uwzględniając, że prze 5 lat się buntowało i nie chciało spać oddzielnie, a teraz 99% nocy spędza w swoim łóżku, co lepsze w oddzielnym pokoju
  3. Mam SWÓJ pokój  i to taki, że z niego korzystam, w zasadzie wcześniej też miałam, ale służył jako gościnny i biuro
  4. Mamy wreszcie SALON w którym jest czysto, nie ma porozrzucanych klocków po środku pokoju, i jest tam miejsce na wszystko :D, bo każda z nas teraz swoje rzeczy trzyma u siebie ;)
  5. Mamy duży przedpokój, i wkrótce będziemy mieć duuuuuuuuużą szafe
  6. Myślę, że jeszcze parę by się znalazło, wymieniłam te najistotniejsze  
MINUSY
  1. Gołębie - urok 9-tego piętra w wieżowcu - jak ktoś zna sposób, na te paskudy, to dajcie znać
  2. Pozostałe nieistotne, bo da się z nimi żyć :)
To na tyle jak na początek :)